ban.blog.pl
steel magnolia.
jednego wieczora olewam fakt, że rano wstaję do roboty i upijam się przepięknie, tak jak dawno nie, z A. i S., która jak nikt potrafi cieszyć się moim szczęsciem i chichotała razem ze mną, jak próbowałam nie osunąć się na podłogę robiąc drinki, następnego siedzę u rodziców, którzy mieli jechac do krakowa, ale się rozmyślili, więc spędzam spokojny weekend głównie jedząc i zachwycając się nad zamkiem w gołuchowie, który jest tak piękny, że aż, by dzisiaj przy wódce z sokiem pomarańczowym, z towarzyszeniem cohena doceniam luksus spędzania wieczorów w samotności, jestem tu sama ze sobą, więc w swoim ulubionym towarzystwie. i myslę o wszystkich rzeczach które zrobiłam i o tych które chciałabym zrobić i tych, których nie chciałabym, ale i tak zrobię, bo tak trzeba. pan cohen rozgrzesza mnie ze wszystkiego jak leci. nikomu nie muszę się tłumaczyć. i jest mi zwyczajnie dobrze, nawet jeśli nie ma po temu powodów. święta Apatia wysłuchała modłów, łapię w końcu dystans do siebie i wszystkiego wokół. no, prawie wszystkiego. and i lift my glass to the awful truth, that you can't reveal to the ears of youth, except to say it isn't worth a dime. i jeszcze wcałej subiektywnie złej ocenie mojego postępowania ja widzę same plusy, więc zostaw mnie dziś w spokoju, bo jest mi zwyczajnie dobrze dzisiaj. doceniam to, co mam. nie potrzebuję dzisiaj więcej. nie rozumiesz, wiem. ale nie musisz przecież.

by ban | 2009-11-15 20:31:00 | skomentuj! (0)
Miś Wkurwiś.
nie powiem, jest zajebiście. zawsze chciałam miec urozmaicone życie, to mam, nie? tylko że. irytuje mnie niemal wszystko. łagodnie mówiąc. mówiąc bardziej szczerze niemal wszystko mnie wkurwia, do białości. wkurwiają mnie na przykład mędzące panienki. no cóż zrobić, wkurwiają strasznie. oh, jak jest źle. oh, jak jest niedobrze. oh, inaczej to sobie wyobrażałam. oh, oh, to nie tak, to nie ja. ja jebe. nie podoba się, to zmień. mam dziką ochotę powiedziec jednej z drugą, że to, na co tak strasznie narzeka, jest li i jedynie konsekwencją jej własnych wyborów. niczyich innych, jak jej. i naprawdę, nie ma w tym głębszej filozofii. chciałaś księcia z bajki? może studia inne? ciekawsze? no? to co się stało, moje biedne, zbolałe kurczątko, że nie masz? ktoś ci przystawił pistolet do głowy i kazał wybrać ohydne i niesmaczne? nie? no to o co tyle jazgotu? co się nagle stało? mała stabilizacja okazała się za mała? jakże mi, kurwa, przykro. jest jak jest, tak sobie ułożyłaś, to tak masz. że prawda niewygodna i nieco jakby stawia nas w, khem, niekorzystnym świetle? no cóż. w druga stronę też nie jest za wesoło, co? nawet ucieczka przed konsekwencjami ma swoje konsekwencje, jak sie okazuje. co mnie dziwi niepomiernie, to nie popadam w depresję. nie jojczę i się nie skarżę, nawet nie odczuwam takiej potrzeby, reaguję megawkurwem. mało mówię ostatnio. ale doceniam małe radości, tu flejmik, tam drobna złośliwość. no daj się sprowokowac, no daj. udowodnij, za wszelką cene, udowodnij mi, że nie mam racji. przecież byłabyś chora, gdyby nie.
panowie też są świetni ostatnio, srsly. dużo zniosę. naprawdę. wobec facetów mam więcej cierpliwości i zrozumienia, może dlatego, że nawet jak jojczą, to z sensownych powodów. ale jak ktoś mi funduje ataczek histerii a póxniej szantazyk emocjonalny, to, niestety, natychmiastowo tracę zrozumienie, cierpliwość i sympatię. szantaż emocjonalny od ładnych paru lat przestał na mnie działać.
nie podchodź, nie odzywaj się, bo jeszcze ci odpowiem. i gwarantuję, że ci się nie spodoba, co usłyszysz. bo cierpię na nadszczerość ostatnio. miś wkurwiś pokazuje wam faka ze swojego okienka.
obserwuję za to u siebie jakiś rozkwit wiary, moi mili. kultu świętych. na topie są święta Cierpliwość, święta Apatia, święta Histeria, święta Ironia, święta Prokrastynacja i święty Stupor. troje ostatnich to takie nawet creme de la creme. myślę, że uzbieram więcej i stworze sobie własną litanię.
ale, face it, gdyby było nudno to bym chyba nie wytrzymała. bez sprzecznych działań, ciężkiej kurwicy i bycia drama queen. aczkolwiek, jak się tak rozejrzę, to taka ze mnie drama queen, jak z koziej dupy waltornia. więc w ten niedzielny wieczór, świeżutko po dwunastu godzinach wykładów, popijam sobie chardonnay i doceniam pare wolnych godzin. ladies and gentelmen, jak wam się podoba wasze życie? bo mnie moje podoba się coraz bardziej. cheers, then.


by ban | 2009-11-08 21:51:16 | skomentuj! (0)
że tak powiem, ja pierdole.
zimo, wypierdalaj. naow. śnieg z deszczem kiedy w letnim płaszczyku i baletkach zapierdalam po dziekanatach - bezcenne. K. w szpitalu - bezcenne. woda kapiąca z sufitu akurat po kablach i całej elektryce - yummy. a są to tylko pomniejsze przyjemności. jak jest dobrze, to dobrze, ale jak już się zacznie pierdolic, to na całego. a. pieniedzy, oczywiście, nie mam. wcale. nie żebym narzekała, ale nie za dużo tych przyjemności? bo wszyscy dobrze wiemy, że zimą i tak nie jest najlepiej. nawet zupełnie chujowo jest zimą. powinnam mieszkać w hiszpanii. albo afryce. albo najchętniej w kolumbii. to ja sobie może teraz pójdę spać, co? a jak się obudzę, to będę mądra, śliczna, bogata i będzie kwiecień, dobrze? tak?

by ban | 2009-10-14 22:52:52 | skomentuj! (0)
.
najważniejsze teraz, żeby alkohol nie wyparował nagle z krwi. kiedy jeszcze tam jest, jest znośnie. szybciej, więcej i mocniej. kiedyś, dużo, dużo wcześniej, nie miałam pojęcia. teraz nie zamieniłabym się z nikim. mimo histerii, i całego tego kramu. to, że jestem chora, nie jest chyba dla nikogo tajemnicą, ale to naprawdę nic, bo jeszcze te promile. jedyną osobą, którą to obchodzi jest chyba Joanna, ale przecież, sama mówiłam, że jest mi wszystko jedno. bo jest. i nie mam żalu do nikogo, skąd. i wcale mi nie wstyd. nawet mi nie wstyd, że mi nie wstyd, a powinno.nie umiem inaczej. i nie wiem, naprawdę nie wiem, czemu to wszystko w moim mniemaniu, pozwala mi patrzeć z góry na innych. i czemu owi inni mówią, że mi zazdroszczą, a ja odpowiadam, że słusznie. taka jestem odważna. i tylko w tępym zdumieniu patrzę, jak mnie to wszystko bawi.

by ban | 2009-10-04 21:46:39 | skomentuj! (3)

księga gości






różne
last.fm
dev

blogi
z rodziną najlepiej na zdjeciu.
Kate B.


blog.pl